wanna blog

Twój nowy blog

Dziękuję za palce

0

zapamiętać Cię
ale to jest jakby głębiej, w tym facecie, który onanizował się w noc.w tym plask plask chodnika o but.w tej parze, z końca świata. To jest w czekaniu. wiesz. Ja Cię uczyłam czekania, Ty mnie uczysz czekania. Jestem mocno przegrana.
z tych paskudnych puzzli, nawet ogryzionych – obraz mój. kurcze, jak nie lubię puzzli, a jak bardzo lubię być.
opowiem to moim pacjentom po opiatach.

dzień drugi, prawie trzeci…

0

gdy zdjęto ze mnie skórę.

jestem dla siebie okrutnie wyraźna. dla siebie. wiem, że ludzie chorują, że ona istnieje- śmierć.Wiem, umiem po polsku po grabarsku, ale jednak boli. cztery lata gapić się w okrutną zieloność, cztery lata. z ufnością pięciolatki, że oto bytuję ze świętością, która nie zagarnia brudnych kopyt dla niej. piszę małymi literami, sama sobie. boję się, gdy jestem w ciszy. nic mi nie jest potrzebne.

myślałam, że Ty nie kłamiesz.

za wód…kilka zawód.

/królowa bez

Nigdy nie myślałam,że…

0

te pół roku tak mnie zaskoczy, nie znaczy,że coś nie mogłoby mnie zaskoczyć bardziej.

Dostałam CIEBIE. I boję się CIEBIE, bardziej jednak boję się ich. Moje serce mieszka w schronisku. Ja mieszkam nadal – ładnie w samym centrum, ladnie i coraz mniej miło.

A i mam tatuaż i mam nadzieję, że nikt nie będzie jednak tych zniczy stawiał, tak na wszelki wypadek uprzejmie informuję, choć to moje miejsce bardzo bezpieczne, gdzie nikt mnie nie śledzi.

średnio piszę, co pół roku. ciekawam.

Strach przed lataniem…

0

Najdroższy,jedyny, składam Ci popieprzone serce w ramionach, to jest grób mojego serca. Wszystko cokolwiek się zdarza, zdarza się bym mogła pooddychać do…Mogę teraz do Ciebie dużo mówić, mogę Cię przekląć,mogę Cię pieprzyć do śmierci, dzięki ci panie nieboże za Internet. Strasznie boli. Ale nie wiesz. Chyba całkiem płaczę.

Przed burzą

0

Tak myślę dzisiaj o teorii związanej z lękiem i o buforach bezpieczeństwa, których poszukujemy, zbierając wokół siebie rzeczy, remontując mieszkania, kupując telefony, samochody, wpisując się w rytuał codzienności, biorąc udział w religijnych obrzędach…ciągle nam ktoś mówi, że czegoś jeszcze potrzebujemy, by teraz już ostatecznie poczuć się szczęśliwym, ale ten stan permanentnego szczęścia rozciąga się w czasie. Myślę o tym bardzo. Bo nic nie trwa wiecznie. Ja nie trwam wiecznie. Zagarniam w ramiona wszystkie momenty, w których więcej nie chcę, nie potrzebuję oprócz nieba nade mną i Twoich kochanych oczu. Nie sprowadzam wszystkiego do miłości, życie sprowadza mnie na nogi.Chciałabym mieć czas.Chrzanię wszystkie zabawki współczesności. Nikt nie wymyślił nic lepszego niż miłość i seks.

Czerwiec.

0

Chciałabym pisać tutaj, gdy jest cudownie, ciepło, dobrze, boże dobrze, jakie to byłoby odrealnione. Prawda jest taka, że nie po to powstają blogi. No chyba, że ktoś chce zarobić pieniądze.
Ja nie chcę pieniędzy.
Ja chcę…za dużo.
Uśmiecham się do Ciebie nocy przez zielone łzy. Chciałabym zapomnieć, że mam nogi, ręce i duszę. Chciałabym, żeby już była niedziela, żebym mogła pojechać do schroniska.
To wszystko musi boleć, ja wiem, ja już przerabiałam tych wszystkich m., jak mężczyzna, by z każdym wymienić płyny ustrojowe, a z żadnym nie zostać na zawsze. Boli mnie moja skóra, zdradza mnie moja skóra przez łzy.Dzisiaj płaczę wściekle, by się jutro obudzić taka sama. Obca.

Próbuję się

0

Dzisiaj – to pewnie związane z warsztatem malowania intuicyjnego, a może z tym młodym, którego nie znałam, a który skończył raz dwa trzy, z wielkim hukiem, na którymś z drzew. Został tylko jego profil na facebooku, na którym teraz pół miasta stawia nawias i znak nad ósemką, rodzaj tanich zniczy. Nie powinnam ironizować, ale tak myślę o tych znakach i mnie, zawsze śmierć dotyczy bardziej nas niż tych, którym się zmarło. Myślę o tym, co po mnie zostanie – kilka porzuconych wibratorów, notatki niepotrzebne nikomu, niezrozumiałe, baśnie Andersena, dwa psy, które zareagują na imię, nawet jeśli, nie ja już je wypowiem. Wiem dlaczego, oddychałam tak głęboko i chwytałam mocno człowieka w szczypce moich ud – żeby zatrzymać, ocalić rzeczywistość, żeby być bardziej. Zawsze chciałam być bardziej i zawsze cholernie kochałam. I cieszę się, że mogłam – nawet jeśli, to było kilka chwil ukradzionych komuś innemu. Każdy ma swoją rzeczywistość, na chwilę, nic odkrywczego, nic co może zbawić.

Koniec

0

Tak wygląda, poznaję po literkach. Miłość, rzeczownik. Miłość w mianowniku, miłość, rozbierająca w deklinacje i tylko to. A dalej ja. Kim więcej jestem, k., jak kobieta, czy k., jak kurtyzana,żeby nie nazwać inaczej, boleśniej. Szkoda, że nie wierzę w Boga, to byłby dobry moment, żeby się do niego zwrócić. Zabrałeś wszystko. Zabierz i mnie.

Imagine

0

Fiu fiu fiu, zaraz – już za chwilkę usłyszę wiosnę w styczniu, nie wiosnę serca, bo na to w tym roku za wcześnie, a może i zupełnie niepotrzebnie, wiosnę ziemi rozrywanej śpiewem wiatru. I czekam na ten zapach straszny i prawdziwy i czekam, choć w tym roku nic to zupełnie nie zmieni, nie wypełni ciszy i obietnic. Składam sobie zapach Twojej spermy między kamieniami, mieliśmy naście lat i jedno życzenie – dojścia, teraz czas rozpuścił nas w masełku potrzeb, żeby zamiast kartonu – był ładny dom, szybki samochód i dobra pościel. Cóż z tego skoro pod skórą pościeli nie dotykamy się wcale, sterylni, jak nasze skarpetki uprane w proszku, płynie i Ace. Cóż z tego, że mówimy do siebie, jedno dokładnie, podręcznikowo w drugie, gdy życie w nas jest iluzją. Wyobraź sobie, jaką gównianą bajkę nam napisaliśmy. Czekam, jak ciężko chora na wiosnę, na coś tak cholernie prawdziwego, otaczając się osłonką z plastiku, którą liżę i liżę i przegryzam.

Mam

0

dla siebie mało cierpliwości i zrozumienia. Teraz, kiedy potrzebuję siebie najbardziej, opuszczam swoje ciało. Tracę siłę na poszukiwania między kurzem z biurka, a kurzem ze stolika. Wściekłe łzy, które przechowuję od jakiegoś czasu, przemieniły się w kamienie, a ja nie znam żadnej wróżki, może ktoś wie, gdzie można szybko kupić dobrą wróżkę dilerkę, która umie cofać czas? Jestem zła, że nie biorę nic od życia i pozwalam się tak bardzo wykorzystywać, wrastam w te same schematy. Poza nimi jestem całkiem sama, więc może są bezpieczniejsze? Nie wiem. Nawet księżyc dzisiaj kłamie, gdy mówi, że będzie dobrze. Tylko usta Twoje przypominają wschód lepszych czasów, gdy byliśmy tylko my, a potem był Adam i Ewa. Coś się skończyło. I teraz będę żyć bez serca, ale cholera – mam nadzieję – ze sobą przed nosem, żeby nie dać się zwieść, oszukać.
Kiedyś napisałam, że ludzie stworzyli język, żeby kłamać i nic się nie zmieniło:)


  • RSS